
Odkąd
pamiętam zawsze fascynowało mnie nurkowanie. Już jako dziecko oglądałem
filmy z serii 007 :-), gdzie zawsze były jakieś zdjęcia podwodne.
Pierwszy swój zestaw ABC (maska, fajka, płetwy) dostałem od mamy mając
10 lat. Oprócz nurkowania zawsze ciągnęło mnie do żeglowania. 1993 roku
udałem się na kurs Żeglarza Jachtowego. Od tamtej pory często
żeglowałem, jednak cały czas ciągnęło mnie pod wodę. Zawsze wydawało mi
się, że nurek musi być super pływakiem o doskonałym zdrowiu i kondycji.
Na początku
2000 roku mój serdeczny przyjaciel Arek dał mi wymiędloną reklamę
jednego z warszawskich Centrów Nurkowych. Pamiętam, że wręczając mi tą
kartkę powiedział Seba, przestań marudzić o tym nurkowaniu !! Masz
telefon, zadzwoń i dowiedz się wszystkiego. Tak też uczyniłem. Jednak ku
mojemu zaskoczeniu okazało się, że trzeba najpierw chodzić przez 6
miesięcy na basen. Nie spodobała mi się taka wizja. W 2001 roku znowu
Arek przyniósł mi reklamówkę tym razem innego Centrum Nurkowego. Po
zapoznaniu się z ofertą okazało się, że nie trzeba chodzić na basen
przez 6 miesięcy. Można cały kurs przejść w tydzień. Po dość krótkim
namyśle wyruszyłem na kurs. Był to kurs podstawowy CMAS P*.

Pierwsze
nurkowanie
w całym sprzęcie to było ogromne przeżycie. Pod wodą jestem świadomy
każdego oddechu. Środowisko wodne sprawia wrażenie stanu nieważkości.
Ryby, rośliny nawet
zwykłe patyki czy kamienie pod wodą wyglądają imponująco. Pamiętam, że
wieczorami nie mogłem spać myśląc o kolejnym dniu szkoleniowym.
Pozdrawiam
SSI Instruktor Sebastian Zbrożek

Od dziecka uwielbiałam wszystko, co związane z
wodą. To właśnie w środowisku wodnym czułam się lepiej niż na lądzie.
Pływać nauczyłam się prędzej niż chodzić. W dzieciństwie trenowałam
pływanie w szkole sportowej. Jednak zawsze czułam pewien niedosyt.
Marzyłam o tym, aby móc zatrzymać się pod wodą na dłużej. By pościgać
się z rybkami, zaprzyjaźnić z delfinami i obserwować grę świateł
rozproszonych przez wodę. Lecz to wszystko pozostało w sferze marzeń
nieziszczalnych. Zupełnie jakbym śniła o byciu syreną. W tamtych czasach
niewiele słyszałam o nurkowaniu ze sprzętem.
Tak naprawdę, to dopiero mój mąż ożywił we mnie marzenia z dzieciństwa.
Gdy go poznałam zrozumiałam, że dziś zwiedzanie podwodnego świata jest
realne. Już przy naszym pierwszym spotkaniu obiecał mi, że zabierze mnie
ze sobą na wyjazd nurkowy abym mogła zapoznać się bliżej z tematem. Jak
obiecał tak zrobił.

Pojechaliśmy do Ośrodka Pocztowego w Kulce nad
jeziorem Łęsk. Tak czystej wody jeszcze nie widziałam. I jeszcze te
lasy, zapachy. Wszechogarniająca przyroda urzekła mnie do cna. Poznałam
grupę przyjaciół z Klubu Nurkowego Kormoran. Posłuchałam ich opowieści,
relacji. Chłonęłam ich emocje jak gąbka. Gdy mój mąż szykował się do
nurkowania postanowiłam popływać. Dostałam od niego maskę, rurkę i
płetwy, aby móc, choć odrobinę podejrzeć jak to wszystko wygląda w
praktyce. Założyłam ABC i krążyłam wokół Sebastiana i jego partnera
nurkowego. Byłam tak zaabsorbowana ich widokiem, że zanurzałam się na
bezdechu, byle tylko jak najdłużej na nich patrzeć. Schodziłam na metr,
dwa, trzy…. Ciśnienie w uszach zaczynało dawać znać o sobie, ale to mnie
nie zrażało. Przełykałam ślinę i śledziłam ich wzrokiem. I nagle moją
uwagę odwrócił zaciekawiony okonek, który płynął na równi ze mną. W
pewnym momencie moje ciało poruszyło się niezależnie ode mnie. To mój
mąż złapał moją rękę i pchnął w ławicę okoni. Dla mnie wszystko działo
się jakby w zwolnionym tempie. Nagle zostałam otoczona przez stado
rybek, które z zainteresowaniem podpływały i skubały moją skórę. I wtedy
ziściło się moje marzenie. Poczułam się jak syrena. Odwiedziłam
wcześniej nieosiągalny dla mnie świat. Było pięknie. Delikatnie
obróciłam się twarzą ku powierzchni wody. Byłam na głębokości około 2-3
metrów. I zobaczyłam najwspanialszy cud świata. Promienie słońca
delikatnie przecinały fale i miękko otulały moje ciało, a z boku lśnił
cień rybiej ławicy. To były dla mnie najpiękniejsze chwile w moim życiu.
Taki ulotny kawałek nieba, boski dar, który nie każdy może zobaczyć.
Zanim wypłynęłam na powierzchnię już wiedziałam, że za tydzień zanurkuję
ze sprzętem. Pasja do tego sportu już wypełniała moje żyły, a jeszcze
tak naprawdę niczego nie spróbowałam…
Dive
Control Specialist / Asystent Instruktora
Anna Cudna - Zbrożek

Nurkowanie, Żeglowanie, Surfing ?
Zawsze woda była dla mnie żywiołem, do którego mnie ciągnęło.
Wszystkie wakacje spędzaliśmy na mazurach, gdzie tata oswajał mnie z wodą pływając ze mną na swoim grzbiecie.
Tam właśnie nauczyłem się pływać nim poszedłem jeszcze do szkoły.
Przygoda z żeglowaniem rozpoczęła się na obozach harcerskich, a potem kontynuowałem ją za sprawą dziadka mojego przyjaciela,
który miał Maka 606 i zabierał nas nastolatków na pokład i tłumaczył na czym całe to pływanie polega.
Nim zainteresowałem się na poważnie nurkowaniem na każde
wakacje zabierałem ze sobą maskę i rurkę i podglądałem rybki i roślinki ale nigdy nie wiedziałem jak spróbować tego prawdziwego zanurzenia w wodzie w pełnym sprzęcie.
Marzenie udało się ziścić za namową mojego szwagra, który zabrał mnie pewnego weekendu na mazurach na intro.

Tego dnia wiedziałem już, że rozpocznę kurs.
Mimo, iż pianka była za ciasna a maska trochę zaciekała byłem zachwycony.
Namówiłem przyjaciela i już w kolejnych tygodniach były baseny, wykłady, egzamin i wreszcie zanurzanie w Hańczy.
Złapałem bakcyla.
Od tamtej pory były różne zbiorniki wodne w różnych miejscach świata, ale zawsze chętnie wracam do polskich jezior, gdzie nauczyłem się nurkować i gdzie zawsze można spotkać coś ciekawego.
Dive Control Specialist / Asystent Instruktora Sebastian Cudny